Przekrój przez miasto 

Ależ Wy tu macie potencjał!

To miała być zwykła wizyta w ważnym historycznie budynku Szczecina. Kilka zdjęć, szybki rekonesans i powrót do domu. Skończyło się na poruszającej wyprawie ze studentami Wydziału Architektury Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Trafiliśmy do prawdziwego wehikułu czasu. Za sprawą przestrzeni, detali i opowieści Pawła Domańskiego – kierownika Wydziału Wystaw Stałych Centrum Solidarności „Stocznia”, słowa „ależ Wy tu macie potencjał” padały częściej, niż ktokolwiek przewidywał.

Budynek świetlicy, wzniesiony w 1938 roku jako część stoczni Oderwerke, powstał według modernistycznych założeń: funkcjonalny, prosty, ale niepozbawiony elegancji. Jego przestronna sala, pasma okien usytuowanych na trzech ścianach i rozległy świetlik w stropie tworzyły pierwotnie zaplecze kreślarskie – projektowano tu niemieckie U-Booty. Obiekt jeszcze przed wojną służył jako centrum życia zakładu. Dziś reprezentuje styl modernizmu przemysłowego – czerwona cegła licowa przecinana jest piaskowymi elementami żelbetowych nadproży i opasek okiennych. Nad kompozycją geometrycznych podziałów góruje wieża, stanowiąca ważną dominantę z odpowiednikiem na nabrzeżu gdyńskim. Kiedy przymrużymy oczy, uda się dojrzeć na jej elewacji stary zegar i logo Stettiner Oderwerke. To, że obiekt przetrwał wojnę niemal bez uszkodzeń, jest samo w sobie opowieścią – i prologiem do kolejnych rozdziałów historii.

 

Po wojnie świetlica stała się sercem Stoczni Szczecińskiej im. Adolfa Warskiego. Odbywały się tu akademie, bale, koncerty i zakładowe uroczystości, które budowały codzienną wspólnotę tysięcy pracowników. Z czasem przestrzeń ta zyskała znaczenie wykraczające poza życie towarzyskie – stała się sceną wydarzeń, które wpisały się w historię Polski. W grudniu 1970 roku obradował tu Ogólnomiejski Komitet Strajkowy, a miesiąc później premier Edward Gierek spotkał się z robotnikami. W sierpniu 1980 roku to właśnie tu działał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy negocjujący Porozumienia Szczecińskie. Sala ta była świadkiem napięcia, determinacji i nadziei; żadna inna w Szczecinie nie niesie takiego ładunku historii.

Po 1989 roku świetlica zaczęła stopniowo znikać z miejskiej świadomości, choć jej potencjał pozostał oczywisty. Nowy rozdział przyniosło dopiero przejęcie obiektu przez Centrum Solidarności „Stocznia”. Dziś odbywają się tu oprowadzania, debaty i działania edukacyjne, a wnętrza kryją zarówno oryginalną mównicę, jak i sprzęt radiowęzła pamiętający czasy strajków. Kilka miesięcy temu pod sceną odkryto wnękę z dokumentami Andrzeja Milczanowskiego i uchwałą Komitetu Zakładowego „Solidarności” z 1981 roku – świadectwami dramatycznych wydarzeń tamtego czasu.

Oryginalne urządzenia radiowęzła mieliśmy okazję zobaczyć na parterze obiektu, by zaraz potem przejść do otwartej sali przygotowywanej na potrzeby wydarzeń muzycznych z planowaną sceną 360 stopni. To miejsce aż prosi się o nowe otwarcie.

Rewitalizacja obiektów poprzemysłowych jest praktyką znaną na całym świecie, ale nie wszędzie prowadzoną konsekwentnie. Choć Szczecin może się poszczycić całym wachlarzem takich obiektów (np. nieistniejący Tanz Palast na Kolumba), trudno o przykłady efektywnego przywracania ich do życia.

Gdynia i miasta byłego NRD pokazują, że nawet najbardziej wymagające obiekty poprzemysłowe mogą stać się kluczowymi centrami kultury – pod warunkiem konsekwentnego prowadzenia polityki rewitalizacyjnej i świadomego oddania przestrzeni twórcom.

Gdyński Park Naukowo-Technologiczny w adaptowanych halach dawnej zajezdni pokazuje jak obiekty poprzemysłowe stają się sceną dla projektantów, twórców i wydarzeń pokroju Gdynia Design Days. Podobnie w Lipsku kompleks Baumwollspinnerei przeszedł drogę od przędzalni NRD do jednego z czołowych ośrodków sztuki współczesnej, a w Dreźnie elektrociepłownia Kraftwerk Mitte została przekształcona w centrum sztuk performatywnych. We wszystkich tych realizacjach zachowano industrialny charakter, nadając mu nowe funkcje kulturotwórcze.

Na tle tych przykładów świetlica stoczniowa w Szczecinie jawi się jako obiekt o wyjątkowym potencjale – nie tylko ze względu na swój modernistyczny rodowód i wartość architektoniczną, lecz przede wszystkim ze względu na ciężar historii, którą w sobie nosi. To przestrzeń, w której odbywały się wydarzenia istotne dla całej Polski; miejsce, które ukształtowało pamięć o narodzinach „Solidarności” na Pomorzu Zachodnim, a architektura była jej ważną scenografią.

Opowieści pana Pawła, prowadzące przez kolejne warstwy historii tego miejsca, oprowadzanie po zakamarkach obiektu, włącznie z wejściem na wieżę, uświadomiło mi skalę i wagę przestrzeni, którą na co dzień mijamy niemal obojętnie. To miejsce działa na wyobraźnię, ale przede wszystkim na świadomość. Nie możemy pozwolić, by tak ogromny potencjał został zaniedbany.

Zdjęcia wykonali studenci kierunku Projektowanie Wnętrz i Otoczenia, Wydziału Architektury ZUT – Alicja Rembas, Wiktoria Pluta, Lena Aniśkiewicz i Miłosz Niewiarowski. Za oprowadzanie i opiekę szczególnie dziękujemy Panu Pawłowi Domańskiemu.

Anna Pazdur-Czarnowska – doktora i wykładowczyni na Wydziale Architektury Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. Członkini zarządu oraz sekretarz konkursów w SARP. Współpracowała z profesorami Bauhausu przy międzynarodowych warsztatach w Niemczech, jest prelegentką konferencji naukowych i laureatką nagrody Crystal Plaque Award we Florencji.

W cyklu „Przekrój przez miasto” pokazuje architekturę z innej perspektywy – trochę uczy, trochę bawi, a przede wszystkim zachęca, by spojrzeć na miasto uważniej. Po więcej sięgajcie do IG @citybyanna.

Prestiż  
Grudzień 2025